Potrzeba
Boje się tak bardzo ,ale wiem, że muszę
skoro i tak kiedyś wybuchnę wulkanem
oczyścić z natchnienia swą czystą duszę
Może wtedy będę swego losu panem?
Wyobraźnia chora, co dzień z żalu krzyczy
pomieszałem gwiazdy ze dniem - powieki zemdlone
A ta, ktorej rana ta nie krwawi dolewa goryczy
błąkam się w marzeniach, co są niespełnione.
I chociaż dużo kwiatów już pokwitło od chwili
kiedy uwięziony zostlem jasnością tych włosów
wciąż się bije z tym uczuciem a serce z bólu kwili.
Wytchnienia nie ma z nikąd, radością są sny
tylko, że te wersy w bezsenna noc pisane.
Myśli jedne i te same, strumieniem tęsknoty oblane.
Luty 2003